poniedziałek, 14 maja 2018

Uderz w kolkę!


Moje dziecko ma kolkę – jakże często słyszymy to zdanie z ust rodziców niemowląt. Ból odczuwa dziecko, ale często cierpi cała rodzina. Najczęściej późnym popołudniem czy wieczorem maluch zaczyna się napinać, prężyć czy wierzga nóżkami. Zanosi się niemożliwym do ukojenia płaczem. Taka sytuacja trwająca wiele dni czy tygodni potrafi doprowadzić na skraj nerwowego wycieńczenia rodziców i zdezorganizować życie całej rodziny. U cierpiącego ból dziecka niewątpliwie także powoduje dyskomfort.

Pochodzenie kolek jelitowych nie jest do końca jasne. Starsze teorie upatrują winę za jej powstanie w nieprawidłowej technice karmienia. Niektórzy specjaliści stoją na stanowisku, że źródłem kolki jest niedojrzałość układu trawienia czy refluks żołądkowo-przełykowy. Coraz częściej pojawiają się teorie głoszące, że napięcia mają swoje źródło w psychice. Wszak małe dziecko nie potrafi radzić sobie ze stresem, nie wie, jak odreagować i złagodzić powstałe napięcie. Maluch chłonie także wszelkie negatywne emocje swojego rodzica czy opiekuna. Zdarza się, że kolka i bóle jelitowe wywołane są alergią pokarmową. Należy wówczas zadbać o wycofanie szkodliwych produktu(ów) z diety mamy.

Zanim sięgniecie po różne apteczne specyfiki czy herbatki ziołowe, warto wypróbować kilka pozafarmakologicznych metod przynoszenia dziecku ulgi w dolegliwościach kolkowych.

Zaobserwowano, że z powodu kolki zdecydowanie rzadziej cierpią dzieci noszone przez rodziców. Maluchy noszone na rękach lub w chustach poddawane są spontanicznemu, lekkiemu masażowi brzucha. Noszenie, szczególnie w pozycjach, w których brzuszek dziecka ściśle przylega do brzucha dorosłego, pomaga maluszkowi w trawieniu. Dzieci w objęciach dorosłego lub przytroczone do niego chustą łagodniej reagują na bodźce z otaczającego je świata. Tym samym napięcia i stres nie są tak obciążające dla niedojrzałego organizmu małego dziecka.

Szukając ratunku na kolkowe problemy, możecie także zaaplikować dziecku okład z namoczonej (wyżętej) w ciepłej wodzie pieluszki tetrowej.

Innym, bardzo dobrym sposobem jest dotyk Waszych rąk. Niezależnie od pochodzenia kolki i źródeł napięć w okolicy brzuszka możecie masować dziecko. Wykorzystując elementy relaksacyjnego masażu Shantala, nie tylko rozgrzewacie skórę, co w sposób zasadniczy przyczynić się może do ustąpienia kolki, lecz także wpływacie na poprawę trawienia. Odpowiedni dotyk i masaż działa na dziecko uspokajająco oraz odprężająco, zapewnia małemu człowiekowi odpowiednią dawkę bliskości i daje poczucie bezpieczeństwa.

Powodzenia w walce z kolkowym przeciwnikiem!

piątek, 9 marca 2018

Ręczny czy elektryczny? Oto jest pytanie!

Podczas rozmów dotyczących karmienia naturalnego, młode mamy oraz panie oczekujące narodziny maluszka, często zadają pytania dotyczące laktatorów. Padają pytania zarówno o rodzaje tego typu urządzeń, jak i ich faktycznej przydatności. Czym kierować się przy wyborze laktatora? Dla kogo lepszy będzie laktator ręczny, a dla kogo elektryczny? Kiedy lepiej zainwestować więcej we własny sprzęt, a kiedy opłaca się laktator wypożyczyć?
Przypomnijmy -  za wytwarzanie i wypływ pokarmu odpowiadają dwa hormony – prolaktyna oraz oksytocyna, które wydzielane są w odpowiedzi na ssanie piersi i drażnienie bodźców czuciowych brodawki. Oczywiście najlepszym sposobem na pobudzenie wydzielania obu hormonów jest ssanie piersi przez dziecko.
Czasem jednak mamy muszą posiłkować się laktatorem, który – niezmiernie co ważne – powinien odwzorowywać ssanie dziecka.

Laktator ręczny


Jeśli nie planujesz szybkiego powrotu do pracy lub na studia po porodzie i wiesz, że większość czasu przez pierwsze 6 miesięcy spędzisz ze swoim maleństwem, to możesz wybrać laktator ręczny. Takie urządzenie stanowi  idealny wybór dla Pań, które rzadko i krótko będą korzystały z laktatora, czyli np. 3 razy w tygodniu. Laktator jest wtedy traktowany jako sprzęt kupiony „na wszelki wypadek” i wiemy, że będziemy korzystać z niego okazjonalnie.
Istnieją takie modele laktatorów ręcznych, które w razie większych problemów i częstszej konieczności korzystania z urządzenia, można rozbudować do wersji bateryjno-sieciowej lub wypożyczyć do nich moduły napędowe. Tym sposobem uzyskujemy laktator elektryczny.

Laktator elektryczny

Laktator elektryczny będzie optymalnym rozwiązaniem dla mam, które zamierzają często i długo odciągać pokarm. Związane to jest z ich aktywnością, czyli np. powrotem do pracy, na studia czy wyjazdami. Laktatory elektryczne będą również bardzo pomocne, jeśli zmagamy się z problemem laktacyjnym, np. nawałem pokarmu lub gdy chcemy zwiększyć produkcję mleka.
Do wyboru są laktatory odwzorowujące ssanie wolne i głębokie oraz posiadające regulację siły ssania, byś mogła czuć się komfortowo podczas odciągania pokarmu. A także laktatory dwufazowe, więc naśladujące naturalny rytm ssania dziecka. Najpierw ssie szybko i płytko, by pobudzić wypływ mleka, a po 2 minutach lub po włączeniu odpowiedniego przycisku przechodzi w ssanie wolne i głębokie. O tym, czy wybrać laktator jedno- czy dwufazowy powinniśmy zdecydować przede wszystkim biorąc pod uwagę swój budżet.

Wśród laktatorów elektrycznych dostępne są urządzenia, którymi można odciągać pokarm z jednej piersi lub z obu jednocześnie.

Czy wiecie jednak, że dzięki odciąganiu z obu piersi jednocześnie można uzyskać więcej pokarmu? Z przeprowadzonych badań wynika, że poprzez odciąganie mleka z obu piersi naraz można otrzymać aż o 18% więcej mleka niż podczas odciągania z jednej piersi naraz. Co więcej – badania Danielle K. Prime udowodniły, że podwójne odciąganie skutkuje nie tylko większą ilością mleka, ale pokarm posiada wyższą wartość energetyczną, co jest szczególnie istotne w przypadku karmienia wcześniaków. Miedzy innymi dlatego tak ważne jest, by w szpitalach znajdowały się laktatory umożliwiające odciąganie pokarmu z obu piersi jednocześnie.

Inwestycja w laktator umożliwiający odciąganie mleka z obu piersi jednocześnie polecana jest szczególnie Paniom, które zamierzają korzystać z laktatora długo i często. Ze względu na swe zalety, podwójne laktatory trzeba polecić również tym mamom, które starają się pobudzić laktację, ponieważ np. zaraz po porodzie nie mogły karmić dziecka lub wystąpiła jakaś przerwa w karmieniu. Oczywiście laktator z dwoma końcówkami może być używany także do odciągania z jednej piersi naraz. Jeśli jednak wiemy, że odciągacz będziemy stosować sporadycznie: kilka razy w miesiącu lub jeszcze rzadziej, to lepiej wybrać tańsze rozwiązanie – laktator ręczny lub pojedynczy laktator elektryczny.
Używanie laktatora z dwoma końcówkami pozwala skrócić czas odciągania pokarmu o połowę. Większość Pań korzysta jednak nadal z laktatorów, które umożliwiają odciąganie pokarmu z jednej piersi naraz. Spowodowane jest to prawdopodobnie tym, że laktatory z dwoma końcówkami są droższe niż elektryczne pojedyncze odciągacze.

Istnieją takie modele laktatorów, które umożliwiają dopasowanie wielkości lejka do wielkości brodawki. Jest to niezwykle ważne, szczególnie dla mam, których brodawki są większe niż standardowe. Bez dobrze dobranego rozmiaru lejka odciąganie może być bolesne, może być przyczyną poranienia brodawek, w końcu zwykle jest odciąganiem nieefektywnym, skutkującym obniżeniem poziomu laktacji.

Podsumowując: decydując się na zakup lub wypożyczenie laktatora, musicie odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

1.     Jak długo i jak często będziesz korzystaćła z laktatora?

2.     Jaka będzie Twoja aktywność w pierwszych miesiącach po urodzeniu dziecka?

3.     Czy preferujesz laktator 1-fazowy czy 2-fazowy?

4.     Ile możesz wydać na zakup urządzenia?

Pamiętajcie, że zakup laktatora możecie odłożyć w czasie i kupić urządzenie po urodzeniu dziecka. Dobrze jednak, jeszcze przed narodzinami malucha, zapoznać się z możliwościami, zaletami czy wadami poszczególnych rodzajów. Tak by, gdy zajdzie potrzeba szybciej podjąć dobrą decyzję o zakupie. Zakup możecie także skonsultować z doradcą laktacyjnym.

piątek, 26 stycznia 2018

Karmić, czy nie karmić - oto jest pytanie...


Zdarza się, że młode mamy w trakcie karmienia piersią zachodzą w kolejną ciążę. W tej sytuacji wiele z nich staje przed dylematem – czy dostarczanie naturalnego pokarmu starszemu dziecku nie zaszkodzi dopiero co rozwijającemu się maluchowi? Okazuje się, że poza kilkoma przeciwwskazaniami do karmienia piersią w ciąży, jest ono w pełni bezpieczne dla kobiety i jej pociech.

Obawy matek co do karmienia piersią w ciąży biorą się z faktu, że pobudzenie brodawek w trakcie ssania powoduje wydzielanie się oksytocyny, która może wywoływać skurcze macicy. Nie są one jednak na tyle silne, aby zagrażać dziecku. Podobna dawka tego hormonu wydziela się również podczas stosunku seksualnego, który w czasie ciąży nie jest zabroniony.
Niektóre kobiety martwią się także o to, że hormony ciążowe, takie jak estrogeny, progesteron, relaksyna czy gonadotropina kosmówkowa, które przenikają przez organizm do pokarmu, zaszkodzą karmionemu maluchowi. Jest to jednak ilość tak niewielka, że nie ma powodów do obaw. Natomiast hormony te mają wpływ na mleko, które w okolicach 20 tygodnia ciąży zmienia swój smak – oznacza to, że rozpoczęła się produkcja pokarmu dla młodszej pociechy. W takiej sytuacji zazwyczaj starsze dziecko z własnej inicjatywy rezygnuje z naturalnego karmienia, ponieważ mleko mamy przestaje mu smakować. Jeśli jednak to nie nastąpi, możliwe jest dostarczanie naturalnego pokarmu obu pociechom. Ssanie piersi pobudza jego produkcję, dlatego nie ma powodu, aby martwić się o to, że będzie go za mało. Jedyną osobą, która w tej sytuacji będzie obciążona jest matka, dlatego powinna zadbać o to, aby się zdrowo i regularnie odżywiać tak, aby nie doprowadzić do braku niezbędnych składników odżywczych niebezpiecznego dla rozwoju jeszcze nienarodzonego dziecka.
Według Komitetu Żywienia Człowieka PAN zapotrzebowanie ciężarnych na energię wynosi 2800 kcal na dobę. Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie podaje, że ilość spożywanego białka powinna wzrosnąć o ok. 95 g, w tym 35-50 g pochodzenia zwierzęcego. Natomiast węglowodany powinny stanowić 50-60% pożywienia, czyli 350-420 g na dobę. Tłuszcze należy przyjmować w ilościach ograniczonych – zaleca się, aby nie przekraczały 30% zapotrzebowania na energię, czyli ok. 93 g na dobę.

Istnieją jednak przeciwwskazania do karmienia piersią w ciąży. Jeśli w jego trakcie pojawią się niepokojące oznaki takie jak plamienie, krwawienie, skurcze czy rozwarcie szyjki macicy, należy skonsultować się z lekarzem. Podobnie w przypadku, gdy w pierwszych miesiącach ciąży następuje u kobiety gwałtowny spadek masy ciała. Ryzyko pojawia się również w sytuacji, gdy mama planująca karmienie piersią w ciąży, ma za sobą poronienia albo przedwczesne porody.

Jeśli kobieta jest zdrowa, a ciąża rozwija się prawidłowo, nie ma powodów, aby rezygnować z karmienia starszego dziecka – im dłużej będzie spożywało naturalne mleko matki, tym lepiej dla niego. Dzięki temu będzie mogło zaspokoić także swoje potrzeby emocjonalne i chęć bliskości, co pozwoli zbudować mu poczucie bezpieczeństwa. Karmienie piersią przez dłuższy czas pobudza również zmysły malucha, co ma pozytywny wpływ na jego rozwój psychiczny, dlatego warto kontynuować je również po porodzie. Tym bardziej, że w sytuacji, gdy matka zaczyna karmić młodszą pociechę, starsza może czuć się odrzucona, czego można uniknąć, jeśli zdecydujemy się karmić dwoje dzieci. Istotne jest również to, że chwila bliskości, jaką jest karmienie piersią, wpływa pozytywnie nie tylko na więzi uczuciowe między kobietą a dzieckiem, ale także na zbliżenie emocjonalne między rodzeństwem. Karmienie piersią w ciąży, podobnie jak dzielenie mleka między dwie pociechy, ma również znaczenie czysto praktyczne – zmniejsza prawdopodobieństwo zastojów lub nawału pokarmu.


wtorek, 12 kwietnia 2016

Gorąco polecam lekturę rozmowy z Tomaszem Chodkowskim 

– ekspertem laktacyjnym, prezesem firmy Medela Polska za którą odpowiada od prawie dwudziestu lat, dzięki czemu miał okazję poznać, wielokrotnie słuchać i rozmawiać z najwybitniejszymi naukowcami zajmującymi się mlekiem ludzkim oraz relacjami jakie się tworzą między dzieckiem, a całym światem w trakcie karmienia piersią. Prelegent wielu ogólnopolskich i zagranicznych konferencji dot. karmienia piersią. Prowadzi warsztaty dla profesjonalistów.

wtorek, 18 czerwca 2013

Skóra lgnie do skóry...


Pierwsze karmienie noworodka jest elementem kontaktu „skóra do skóry” (ang. skin to skin, STS), zatem najlepiej by odbyło się jeszcze na sali porodowej. Kontakt STS polega na położeniu nagiego noworodka na nagim brzuchu matki, jeszcze bez odcięcia pępowiny i służy nawiązaniu więzi między nimi. Ważne i możliwe jest, by w razie medycznych przeciwwskazań do STS mama-dziecko, to tata kangurował maluszka.
Nieprzerwany, przynajmniej dwugodzinny kontakt mamy z dzieckiem, ma ogromny wpływ na budowanie więzi matki z dzieckiem, a wydzielająca się podczas tego aktu u mamy oksytocyna i prolaktyna odpowiedzialne są za uruchomienie produkcji pokarmu. Reakcje mamy i dziecka uzupełniają się: pod wpływem kontaktu z noworodkiem gruczoły mleczne zaczynają wzmożoną produkcję siary, wydzieliny poprzedzającej pojawienie się mleka. Siara różni się składem od mleka zwiększoną ilością białek, wpływających na rozwój układu pokarmowego dziecka, oraz przeciwciał, stanowiących barierę ochronną przed bakteriami i wirusami.
W kontakcie STS ważne jest nawiązanie przez mamę kontaktu wzrokowego z noworodkiem, oraz dbałość o zapewnienie mu odpowiedniej temperatury ciała przez okrycie go, by nie traciło ciepła. Czynności wykonywane standardowo po porodzie (badanie skali Apgar, odpępowienie), powinny odbywać się bezpośrednio na brzuchu matki, natomiast wykonanie pozostałych czynności takich jak mycie i ubranie dziecka, czy jego ważenie zalecane jest dopiero po zakończeniu dwugodzinnego kontaktu „skóra do skóry”. Pierwszy kontakt oprócz dobroczynnego wpływu na proces laktacji jest kontaktem flory bakteryjnej matki ze skórą noworodka, chroniącym dziecko przed patogennymi szczepami bakterii.
Zdrowy, donoszony noworodek samo odruchowo pełznie w stronę piersi, wykazując gotowość do ssania po kilku do kilkudziesięciu minutach od porodu. Oznaką chęci na pierwszy posiłek jest poszukiwanie źródła pokarmu, otwieranie ust i potrząsanie główką.
Od kwietnia 2011 roku obowiązuje w Polsce standard opieki okołoporodowej, także w zakresie karmienia piersią, mający na celu wdrożenie całego systemu zasad, zapewniającego opiekę okołoporodową na najwyższym poziomie. Zgodnie z założeniami standardu, położna obecna podczas porodu powinna udzielić młodej matce wszelkich porad na temat pierwszych chwil spędzonych z dzieckiem, w tym również zachęcać do rozpoczęcia pierwszego karmienia. Ważne jest, aby personel medyczny pozwolił pozostawać młodej mamie w możliwie bliskim kontakcie z noworodkiem, przy jak najmniejszym udziale obcych rąk: zgodnie ze standardem okołoporodowym, pierwsze porady powinny mieć charakter słowny, a układanie dziecka przy matczynej piersi rękami położnej powinno nastąpić dopiero w sytuacji, kiedy matka nie może poradzić sobie sama.
Dziecko po pierwszym posiłku może być syte nawet przez kolejnych dwanaście godzin. Brak chęci na podjęcie ssania wkrótce po porodzie może być sygnałem choroby dziecka, zatem noworodka, który nie poszukuje piersi należy uważnie obserwować.

Jak postępować po porodzie?

Nie obawiaj się pierwszego kontaktu. Położenie noworodka na Twoim brzuchu pomoże w nawiązaniu silnej więzi między Tobą i dzieckiem.

Jeśli przy porodzie był obecny ojciec, dobrze jeśli będzie z Tobą i noworodkiem przez pierwsze dwie godziny po przyjściu dziecka na świat. Dla niego to także ważny czas budowania więzi z dzieckiem.

Obserwuj uważnie poczynania noworodka na Twoim brzuchu. Wkrótce powinnaś zauważyć, jak potrząsa główką i otwiera usta – to moment, kiedy dziecko instynktownie przygotowuje się do pierwszego posiłku.

Nie broń się przed pierwszym karmieniem – wraz z nim Twój organizm zintensyfikuje proces laktacji, abyś później mogła bez przeszkód karmić dziecko.

Pamiętaj, że pierwsze karmienie siarą jest bardzo ważne. Nawet, jeśli będzie Ci się wydawało że to tylko minimalna ilość siary, noworodek przyjmie wraz z nią niezastąpione przeciwciała.

Pierwszy posiłek, który dziecko otrzyma w ciągu pierwszych dwóch godzin po porodzie może sprawić, że dziecko nie będzie głodne nawet do 12 godzin. Mimo to po 6 godzinach podejmij próbę nakarmienia go.

W razie wątpliwości, nie bój się pytać, masz prawo uzyskać odpowiedź. Obecny przy porodzie personel medyczny oceni stan dziecka, zabezpieczy je przed utratą ciepła, oraz udzieli wskazówek i rozwieje wątpliwości.

czwartek, 6 czerwca 2013

Fajny film wczoraj widziałam...


Dziecię powędrowało spać, a ja zasiadłam przed szklanym ekranem by delektować się produkcją Planete+.
Zaintrygował mnie tytuł programu „Choroby na sprzedaż” i było prawie, jak u Hitchcocka.
Cytuję ze strony Palnate+ „zdaniem autorów dokumentu koncerny farmaceutyczne częściej niż leki sprzedają nam dziś choroby. Przy mniej lub bardziej aktywnym udziale ekspertów oraz służby zdrowia wpaja się nam potrzebę zażywania kolejnych medykamentów, mających kurować fikcyjne przypadłości.”
Pełen opis http://www.planeteplus.pl/dokument-choroby-na-sprzedaz_37305

W filmie podano przykłady koncernów, konkretnych jednostek chorobowych oraz leków czy też „leków”. W sposób klarowny ukazano zależności pomiędzy producentem, a środowiskiem opiniotwórczym. Lekarze czerpią wiedzę z pism branżowych, za którymi stoją giganci farmaceutyczni, a zatem mają niesamowity wpływ na lekarza i na to, jaką chorobę ów w nas odkryje, jakie leki zapisze.

W sumie nie nowina...
Przecież w każdej dziedzinie naszego życia jest podobnie. Producenci soków przekonują nas, że soki pić powinniśmy; wytwórcy jogurtów argumentują, że ich produkty pomogą nam utrzymać/odzyskać dobrą formę, producenci zabawek zapewniają, że kupując ich wyroby zapewnimy naszemu dziecku najlepszy rozwój na wszystkich możliwych płaszczyznach etc. etc.
Jednak chyba nic tak nie bulwersuje, jak żerowanie na naszym zdrowiu, poprzez nieuczciwe praktyki.
Pozwolę sobie stwierdzić, że z producentami preparatów mlekozastępczych jest dokładnie tak, jak z producentami farmaceutyków.

Rozporządzenie z dnia 29 mara 2013 roku podaje między innymi: "żaden preparat zastępujący mleko kobiece nie posiada identycznych właściwości co mleko kobiece, dlatego sformułowania takie jak: naturalny, fizjologiczny, inspirowany mlekiem matki, humanizowany, umatczyniony, bliski lub najbliższy mleku matki, wzorowany na mleku matki mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd konsumenta, sugerując równoważność (lub podobieństwo) preparatu mlekozastępczego z mlekiem kobiecym i karmieniem naturalnym."
http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=739&ml=pl&mi=739&mx=0&ma=31740

W myśl tego zapisu, firmy umieściły na swoich portalach formułki, że najlepsze dla dziecka jest mleko mamy. Jednocześnie jednak używają w reklamie sztucznego mleka zwrotów „inspirowany mlekiem matki” czy „zbliżone składem do pokarmu kobiecego". Czyż nie zakrawa to na kpinę?
Idąc dalej pytam, dlaczego pozwala się, by sponsorami wszelkiej maści wydarzeń pro zdrowotnych, adresowanych do rodziców/opiekunów oraz personelu medycznego, były koncerny wytwarzające sztuczne mleko? Dlaczego na tematy związane z wpływem sztucznego mleka na rozwój i zdrowie niemowląt/noworodków, wypowiadają się profesorowie i inne sławy medyczne, będące na garnuszku producentów takiego produktu?
Zważmy, że wielu firmom zależy na tym, byśmy , jako mamy i ojcowie, postrzegali karmienie piersią, jako rzecz trudną, mogącą powodować komplikacje. Mam tu na myśli nie tylko wspomnianych wyżej producentów preparatów melkozastępczych. W ławce z nimi zasiadają producenci smoczków, butelek, sterylizatorów i innych akcesoriów wykorzystywanych do sztucznego karmienia. Mało tego, posadziłabym w ławce tuż obok producentów zabawek. Przecież każda "porządna" lalka-dziecko lub lalka-mama wyposażona jest w smoczek, butelkę...
A skoro może być trudno karmić dzicko piersią, zatem gdy się poddam, a nawet gdy nie spróbuję naturalnego karmienia, nic złego się nie stanie.
Nie mamy też skąd czerpać wzorców. W naszym otoczeniu nie spotykaliśmy mam karmiących dziecko piersią, nasze mamy także niezmiernie często sięgały po sztuczne mleko, w końcu bawiłyśmy się w bycie mamą i karmiłyśmy nasze dzieci-lalki używając butelki.

Ale to temat rzeka...miejsca nie starczy na kolejne przykłady, argumenty. Czuję, że nie wyczerpałam tematu, a jedynie go zasygnalizowałam i na pewno do niego wrócę.

Fajny film widziałam, bo skłania do szerszego spojrzenia i reflesji, do uzmysłowienia sobie, że warto starać się być świadomym konsumentem. Egoistycznym też – dbajmy o sobie i swoich bliskich.

 

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Oczy Szeroko Otwarte


Szarość za oknem skłoniła mnie do sięgnięcia po telefon i obdzwonienia szkół rodzenia w Poznaniu i najbliższej okolicy – tak w promieniu 25 km od miasta. No dobrze, nie tylko szarość była źródłem tego pomysłu. U zarania stoi także wieść gminna głosząca, że młodzi rodzice oczekujący narodzin dziecka podchodzą dość sceptycznie do dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą szkoła rodzenia. Wiele par, z którymi rozmawiałam twierdziło, że kurs w szkole rodzenia tak na prawdę ich wiedzy na temat porodu nie poszerzył. Nie zwiększyła się ich świadomość, umiejętności, a to co działo się podczas porodu było zaskoczeniem. Krótko mówiąc, wszystko poszło inaczej niż chcieli i planowali.

Złapałam więc za telefon i popytałam o ceny, poruszane na zajęciach zagadnienia, osoby prowadzące, liczbę godzin i inne przydatne wiadomości. Nie we wszystkich szkołach przekazuje się dzwoniącym, czyli potencjalnym klientom, informacje o planie zajęć. A przecież między innymi na tej podstawie podejmujemy (a na pewno powinniśmy) decyzję o wyborze szkoły rodzenia.

Wszystkie uzyskane informacje skrzętnie zanotowałam. Nad filiżanką kawy poddałam je analizie. Doszłam do wniosku, że generalnie szkoły dzielą się na prowadzone przez aktywne (związane z konkretną placówką) położne oraz osoby nie związane z żadną z porodówek. Te pierwsze, zdecydowanie skupiają się na opisie przebiegu porodu fizjologicznego oraz przygotowaniu rodziców do pielęgnacji niemowlęcia. Drugi typ szkół zdaje się przyczyniać do powstania grupy tzw. trudnych pacjentek / pacjentów ;)
A to poprzez działalność wywrotową polegającą na uświadomieniu mamom i tatom, o przysługujących im w szpitalu prawach. Na palcach jednej ręki można policzyć szkoły rodzenia informujące o wynalazku, jakim jest dokument „Standardy postępowania oraz procedury medyczne przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem” (http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_opiek_24092010.pdf)

Gorąco polecam lekturę standardów. Dowiecie się tu, o wszystkim co może okazać się pomocne podczas pobytu w szpitalu przed, w trakcie i po porodzie. Znajdziecie tu także informacje o wizytach położnej środowiskowej, listę badań, które należy wykonać w trakcie trwania ciąży. Czytając ten dokument, na pewno zauważycie, jak wiele leży w rękach rodzącej i osoby jej towarzyszącej. Warto, a nawet trzeba, sporządzić swój własny plan porodu oraz opieki prenatalnej, które zostaną włączone do dokumentacji medycznej.  Często bowiem niezadowolenie rodziców z przebiegu porodu czy niepochlebne opinie o szpitalach, mają swoje źródło w braku znajomości praw pacjenta. Dajemy się podporządkować, a później żałujemy, czujemy niesmak i rozczarowanie.

Do planu porodu możesz wpisać właściwie wszystko: pozycję, którą chcesz przyjąć podczas danej fazy porodu, sposoby łagodzenia bólu, brak zgody na dokarmianie czy podanie dziecku smoczka.

Personelowi może być to nie w smak, ale MUSI  to zaakceptować i stosować się do Twoich reguł gry. Ważne jest, by plan miał formę pisemną – tylko wówczas stanowi wiążący dokument.

Pamiętaj, że „Standardy...” dotyczą JEDYNIE porodu fizjologicznego. Tak więc decydując się na podanie jakiegokolwiek środka znieczulającego, godząc się na nacięcie krocza itp. automatycznie Twój poród przestaje być fizjologiczny i standardy nie mają zastosowania.

Warto zatem poświęcić trochę czasu na wyszukanie szkoły rodzenia czy kursów bądź warsztatów, które przygotują Cię i osobę Ci towarzyszącą do w pełni  świadomego porodu i rodzicielstwa. Kierujcie się nie tylko ceną, czy nazwiskiem osoby prowadzącej, ale i treścią oraz rzetelnością przekazywanych Wam informacji.

Miejcie oczy szeroko otwarte :)

 

środa, 22 maja 2013

Dzieciaki-przedszkolaki...

Wróciłam z zebrania w przedszkolu.

Zaproszono nas, rodziców grupy 4-latków, na popołudniowe spotkanie. „Ciocia” dotychczas opiekująca się grupą, do której uczęszcza Mała Mysza, spodziewa się dziecka. Tak więc dziećmi zajmie się nowa „Ciocia”...

Spotkanie miało być okazją do lepszego poznania się, przekazania kilku istotnych informacji organizacyjnych. Porozmawialiśmy o przygotowaniach do przedstawienia kończącego rok „szkolny”, o posiłkach, o możliwości przynoszenia przez dzieci książek (codziennie) i zabawek (tylko w piątki). No i fajnie. Było, ale się skończyło. „Ciocia’ wkroczyła na grząski teren...zakazów, nakazów, nagród i kar.
Spięłam się nieco słuchając wywodów na temat zasad przez nią narzuconych. Dobrodusznie pominę fakt, że Pani Opiekunka nie zechciała swoich pomysłów poddać pod dyskusję.

Podam dwa przykłady.

Raz: „Ciocia”, jak sama mówi, do jedzenia nikogo nie zmusza. Daje dziecku do wyboru: mała porcja, średnia lub duża. No i wybraną ilość jedzenia dziecko MUSI zjeść, bo inaczej czegoś nie będzie mogło (np. zjeść cukierka ofiarowanego przez Solenizanta czy Jubilata). No jasne, kary nie ma, zmuszania do jedzenie też. Ale wszak stoi „straszak” w postaci jakiejś tam kary czy sankcji. No to jest kara, czy jej nie ma?

Dwa: wprowadzony zostaje system zbierania przez dzieci znaczków, w trybie tygodniowym. Dziecko mające w swoim zeszycie 5 znaczków, było grzeczniejsze, od tego, które tych znaczków ma tylko 3. No i to mające 5 sztuk upragnionej naklejki, otrzyma nagrodę. A to lizaka, a to książkę z przedszkolnej biblioteki do wypożyczenia na weekend, a to jakąś mała książeczkę podarowaną przez „Ciocię”. My, rodzice, zostaliśmy poproszeni o włączenie się do akcji(dodatkowy przytulas, pochwała, lizak, wyprawa na plac zabaw – co kto chce), i uhonorowanie w domu naszego małego geniusza...

No i ja się pytam: po co takie zagrywki? Że niby nic nie każę, do niczego nie zmuszam. Ale...???

Wydaje mi się, że w procesie tzw. wychowania dziecka nie chodzi (a przynajmniej, nie powinno chodzić) o egzekwowanie swojej woli, ale o porozumienie i współpracę pomiędzy dzieckiem, a osobą dorosłą (opiekunem, rodzicem, nauczycielem).
Dziecko doskonale wie, co nam dorosłym się podoba, a co nie. Nie potrzebuje naszych kar, czy nagród. Potrzebuje nas, jako wzorca. Dajmy się zaobserwować dziecku z jak najlepszej strony. Postępujmy tak, jak chcemy by i ono postępowało.
Według mnie, nagradzanie/karanie pozbawia dziecko wewnętrznej motywacji do konkretnego (nie)zachowania. A stosowanie wspomnianych naklejek w grupie przedszkolnej, kreuje niepotrzebną rywalizację i może stanowić podstawę wykluczenia z grupy, tych dzieci które są niegrzeczne.
Ponadto taki system motywacyjny jest prostą drogą do złego rozumienia uczenia się w szkole. Tam system kar i nagród przekuto w oceny. To dla nich dziecko się uczy. A nie lepiej by uczyło się dla samej wiedzy? Tylko czy wówczas znajdą się nauczyciele, umiejący zmotywować dzieci do nauki? Tacy, którzy pokażą, że  wiedza jest fajna?

Droga bycia wzorcem wydaje się za trudna dla większości rodziców, nauczycieli, opiekunów...wybieramy często drogę na skróty, drogę szybkich (pozornych) efektów. A może lepiej włożyć więcej wysiłku, dłużej poczekać na rezultaty, ale niech będą one długofalowe?

Powyższe poddaję Wam (opiekunom, rodzicom, nauczycielom) pod rozwagę.

 

 

czwartek, 16 maja 2013

Angelina, a sprawa piersi


Agnelina Jolie wyskakuje z każdego zakamarka, widnieje na czołówkach wszystkich gazet.
Tak więc i ja postanowiłam wziąć ją ‘na tapetę’. Może nie tyle samą aktorkę, ile fakt dokonania przez nią mastektomii na własne życzenie, w ramach działań prewencyjnych chroniących przed zachorowaniem na raka piersi.

Angelina Jolie jest nosicielką zmutowanego genu BRCA1, co oznacza zwiększone do 87% ryzyko zachorowania na nowotwór. Poddając się zabiegowi usunięcia piersi, wg szacunków lekarzy, aktorka zmniejszyła ryzyko zachorowania na raka piersi do 2-5%.

Nie chcę rozpisywać się tu o słuszności czy niesłuszności podjętej przez Panią Jolie decyzji, o Jej odwadze, o planach na kolejne operacje, tym razem układu rozrodczego – pozostawiam to innym.
Dla mnie ogłoszenie tej wieści stało się przyczynkiem do rozważań nad karmieniem piersią.

Wiele mam podejmuje karmienie piersią ze względu na korzyści, jakie daje ono dziecku.

Wiem, że zdarza się Wam, słyszeć, iż karmienie może powodować raka piersi, a nawet przekazanie go dziecku. Jednak wbrew temu poglądowi, jest wręcz odwrotnie. Mianowicie karmienie ma działanie prewencyjne w stosunku do raka piersi i raka jajników.
Co więcej, najprawdopodobniej karmienie piersią jest w stanie zmniejszyć o prawie połowę ryzyko zachorowania na wymienione wyżej nowotwory. A im dłuższe będzie karmienie, tym ochrona staje się lepsza. Ryzyko zapadnięcia na raka jajników oraz raka piersi zdaje się spadać nawet o dwie trzecie u pań, które karmiły ogółem sześć lat, bądź dłużej – informację podaję za artykułem autorstwa P.M. Layde i in. opublikowanym w „Journal of Clinical Epidemiology [42(10):963-73, 1989].
Zakłada się, że mleko mamy zawiera substancje chroniące tkankę piersiową przed agresją ze strony środowiska. Ponadto, ciągłe zmiany poziomu estrogenu, jakie zachodzą u miesiączkującej kobiety, stanowią czynnik ryzyka w przypadku raka piersi.

Badania nad mlekiem mamy oraz wpływem naturalnego karmienia na organizm kobiety wciąż trwają i odkrywają nowe, zbawienne mechanizmy. Chcę jednak podkreślić, że na pewno nie możemy mówić, iż karmienie piersią daje stuprocentową gwarancję nie zachorowania na nowotwór.
Pamiętajmy, że ważne jest także regularne poddawanie się badaniom lekarskim. I to nie tylko przez osoby z grupy podwyższonego ryzyka.

Jednak niezależnie od tego, do której z grup kobiet należymy, warto karmić piersią!

Drogie Mamy! Decydując się na długie naturalne karmienie, nie wstydźcie się mówić, że tym samym dbacie i o siebie.

 

 

poniedziałek, 13 maja 2013

Fabryczna niedziela


Deszczowa i pochmurna niedziela zapowiadała się całkiem sympatycznie i atrakcyjnie: wspólne gotowanie i rodzinne posiłki, spacer w lesie połączony z obserwowaniem ptaków i wiewiórek.

A po południu wydarzenie dnia. Mała Mysza, a wraz z nią ja, została zaproszona na 5 urodziny koleżanki. Imprezę zaplanowano w Fabryce Zabawy.
Nieco podejrzliwie podeszłam do słowa ‘fabryka’. Machnęłam jednak ręką, stwierdziłam, że pewnie jestem przewrażliwiona i się czepiam. Wszak mając do czynienia z różnej maści księgarnio-klubami dziecięcymi, miałam prawo spodziewać się fajnej, pełnej pozytywnych wrażeń zabawy. Czasu inspirujących zabaw i zabawnych pomysłów.

Po obiedzie pomachałyśmy Naszemu Mężczyźnie i pojechałyśmy we wspaniałych nastrojach do Fabryki…

Dla mnie czar prysł w momencie instalowania się w przybytku uciech dziecięcych. I nie chodzi mi o panujący tam gwar, czy wręcz hałas. To faktycznie była FABRYKA! Weszłyśmy w tłum mniejszych i większych ludzi.  Z trudem udało nam się znaleźć naszą Jubilatkę. Jednocześnie w fabryce odbywało się 6 przyjęć, których goście bili brawo dmuchającym od 3 do 11 świeczek w boksach udających sale. Wszystkie dzieci hasały po wielkim plastikowym placu zabaw. Za nimi, niczym papparazzi szukający sensacji, ganiała obsługa Fabryki uzbrojona w aparaty fotograficzne, by dokumentować Wydarzenie.

Co rusz któryś z nieletnich przybiegał z płaczem do rodzica, by ten pocieszył go i pomógł odszukać koleżanki i kolegów, toaletę i inne strategiczne postaci oraz miejsca. W tym tłumie, naprawdę trudno było się odnaleźć.

Dla mnie, obserwatora i osoby dorosłej, było to smutne doznanie.  Gdzie miejsce na beztroską zabawę w gronie rówieśników? Gdzie miejsce na przygodę, inwencję, wyobraźnię…Gdzie, wreszcie, możliwość uhonorowania Jubilatki?

Goryczy dopełniły armatki do zadań specjalnych, którymi strzelać mogły do siebie dzieci, o zgrozo!, przy aplauzie gawiedzi złożonej z rodziców, dziadków, opiekunów.

Łudziłam się, że radosne chwile spędziła Mała Mysza. Niestety…po początkowym zachwycie nad ilością zjeżdżalni, kolorowymi piłeczkami, pojawiła się frustracja. A to z konieczności ciągłego poszukiwania ‘swoich’, a to braku zabawek czy  kredek, a w końcu braku miejsca do odpoczynku. Po raz pierwszy zdarzyło się, ze z dziecięcej imprezy MM wychodziła bez sprzeciwu czy żalu.

Wyjechałyśmy wypompowane i jakieś stłamszone. Nie wrócimy już do Fabryki Zabawy. Wybieramy podchody, przebieranki, kolorowani, wycinanki…

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kurs Pierwszej Pomocy Pediatrycznej

Czy my, świadomi i troskliwi rodzice, jesteśmy należycie przygotowani, by odpowiednio zareagować w sytuacji stresowej, gdy nasze dziecko ulega wypadkowi?
W sobotę dnia 11 maja br o godzinie 10:00 Akademia Świadomej Rodziny FAMILIJNY FYRTEL oraz CAFE BAJARKA, zapraszają rodziców i opiekunów dzieci na KURS PIERWSZEJ POMOCY PEDIATRYCZNEJ, czyli nauki ratowania zdrowia i życia dzieci.

Zajęcia prowadzone będą przez Marię Czekalską, która na codzień zajmuje się ratownictwem medycznym.

Każdy z uczestników otrzyma dyplom zaświadczający ukończenie kursu.

 

Mama kontra producent sztucznego mleka

Postanowiłam włożyć kij w mrowisko - ups!

Otóż, obruszona i oburzona postępowaniem firmy Nutricia postanowiłam zaatakować ich mailowo pytaniem o rekalmę m.in. produktu Bebilon 2. Podobną wiadomość wysłałam do departamentu Matki i Dziecka w Ministerwie Zdrowia...
Czy zaczęłam walkę Dawida z Goliatem? Czy dostanę odpowiedź? Choć na niej mniej mi zależy - celem jest zlikwidowanie wprowadzającego w błąd napisu na opakowaniu.
Może dołączycie się do krucjaty ;) i także wyślecie podobne maile do Ministerstwa  (dep-md@mz.gov.pl ) oraz producenta (Serwis.Konsumencki@nutricia.com.pl)?



Na swojej stronie internetowej firma Nutricia (producent np. Bebilon 2) pisze między innymi: "z oddaniem chcemy wspierać Cię w karmieniu piersią...".
Zakładam, że wpis taki pojawił się w momencie wprowadzenia  przez Ministerstwo Zdrowia Komunikatu w zakresie karmienia piersią jako wzorcowego sposobu żywienia niemowląt oraz preparatów zastępujących mleko kobiece (sztucznych mieszanek). Zapis Ministerstwa Zdrowia podaje, iż
"żaden preparat zastępujący mleko kobiece nie posiada identycznych właściwości co mleko kobiece, dlatego sformułowania takie jak: naturalny, fizjologiczny, inspirowany mlekiem matki, humanizowany, umatczyniony, bliski lub najbliższy mleku matki, wzorowany na mleku matki mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd konsumenta, sugerując równoważność (lub podobieństwo) preparatu mlekozastępczego z mlekiem kobiecym i karmieniem naturalnym."

Jak zatem ma się do tego fakt, iż nadal koncern Nutricia posługuje się sformułowaniem "Inspirowany mlekiem matki" w odniesieniu do swoich produktów. Piszę te słowa mając przed oczami stronę https://www.bebilon.pl/nasze-produkty/produkty-bebilon/bebilon-2/ , a w pamięci reklamę telewizyjną emitowaną dnia 24 kwietnia br o koło gdziny 19:50 w TVP1.

Żywię nadzieję, że działająca globalnie firma Nutricia, dbając o swój rzetelny wizerunek, podejmie stosowne działania, mające na celu respektowanie zapisu wspomnianego wyżej komunikatu Ministerstwa Zdrowia.

Będę wdzięczna za wyjaśnienie sytuacji.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Warsztaty masażu Shantala dla dzieci, Cafe LENIWIEC

Kurs obejmuje 3 spotkania w dniach:
10, 17 oraz 24 maja, godzina 10:00



MASAŻ SHANTALA – DOTYK MIŁOŚCI DLA TWOJEGO DZIECKA!

Dlaczego warto, aby rodzice masowali dziecko?


- masaż uspokaja, pomaga w uregulowaniu snu
- działa przeciwkolkowo, poprawia trawienie
- stymuluje prawidłowy rozwój psychofizyczny
- podnosi naturalną odporność organizmu
- zaspokaja potrzebę bliskości, daje poczucie bezpieczeństwa
- zapobiega depresji poporodowej u mamy
- jest łatwy do nauczenia się!

Masaż Shantala wywodzi się z tradycji indyjskiej, w której technika masażu przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Od stuleci matki masują w ten sposób swoje dzieci od momentu narodzin, do chwili kiedy dzieci opuszczają dom rodzinny.
Masaż Shantala jest masażem dla niemowląt, ale nie tylko. Daje pozytywne rezultaty zastosowany u dzieci starszych, a w Holandii przystosowanego również dla dorosłych.
Ten rodzaj masażu każdy może wykonywać z łatwością, jego technika wykonywania jest stosunkowo prosta do nauczenia. Jednak uważam, że nie można nauczyć się masowania na podstawie książki, niezbędna jest tu pomoc fachowo przygotowanego trenera.
Masaż Shantala jest rytmiczny, obejmuje całe ciało dziecka. Tą drogą dąży się do zbudowania bliskiego kontaktu z dzieckiem, dając mu odczuć, że jest darzone zaufaniem, w pełni akceptowane. Przez różnego rodzaju ćwiczenia stymuluje się dzieci do tego, aby były aktywne lub spokojne, umiejętnie pobudzane lub wyciszane.

Na warsztaty zapraszam rodziców oczekujących narodzin dziecka, a także rodziców z pociechami.
W czasie spotkań poruszymy także tematykę naturalnego rodzicielstwa, odpowiedniej pielęgnacji, noszenia w chuście czy nosidle miękkim, tworzenia bezpiecznej więzi z dzieckiem, naturalnego pieluszkowania - tematyka zostanie dobrana do zainteresowań rodziców.

Regularne masowanie dziecka 3-4 razy w tygodniu daje następujące korzyści:


Dla niemowlęcia lub dziecka:
- pomaga w uregulowaniu snu,
- poprawia trawienie,
- wycisza, uspokaja,
- podnosi świadomość własnego ciała, jego granic; w ten sposób wzmaga  poczucie bezpieczeństwa,
- poprawia, wzmaga więzi z rodzicem,
- podnosi odporność organizmu, stymuluje układ hormonalny.

Dla rodzica lub osoby wykonującej masaż :
- poprawia pewność siebie, wiarę w swoje umiejętności opieki nad dzieckiem,
- uspokaja,
- łagodzi lub zapobiega poporodowej depresji u matek,
- wzmaga oraz poprawia więź z dzieckiem,
- pomaga w zrozumieniu dziecka, tego co komunikuje, jakie potrzeby próbuje przekazać.

CZAS TRWANIA JEDNEGO SPOTKANIA 45 – 60 MINUT

KOSZT KURSU: 155zł / osoba; 210zł / para



 

czwartek, 18 kwietnia 2013

Jak radzić sobie z gniewem - spotkanie z Natalią Minge w Cafe Leniwiec

Czy dziecko powinno nad sobą panować?
Co robić, gdy maluch rzuca się na ziemię?
Jak nie stać się ofiara wściekłości dziecka a zarazem nie ranić jego uczuć i im nie zaprzeczać?
Jak panować nad własnymi nerwami, gdy już zupełnie nie wiemy, co zrobić?

Tego dowiesz się na spotkaniu z Natalią Minge.

Natalia Minge – jest psychologiem zainteresowanym zarówno intelektualnym, jak i emocjonalnym dzieci. Wierzy w to, że każde dziecko rodzi się mądre, i wiarę tę, popartą rzetelną wiedzą, przekazuje rodzicom na spotkaniach, warsztatach oraz w napisanej wraz z mężem książce „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?”.
Współpracuje także z portalami dzieciPoznan.pl oraz egodziecka.pl
Prywatnie jest mamą trójki dzieci.




środa, 27 marca 2013

TatoStacja.pl - Warsztaty dla Taty w Cafe Bajarka

 
Dnia 11 kwietnia o godzinie 17:15, zapraszamy ojców małych dzieci oraz tatusiów oczekujących narodzin malucha, na spotkanie z cyklu TatoStacja.pl - Warsztaty dla Taty.

Gościem Familijnego Fyrtla będzie Krzysztof Minge - psycholog zajmujący się wspieraniem rozwoju małych dzieci, doradca rodzinny, współautor książek, m.in. "Rodzicielstwo bliskości, jak zbudować więź z dzieckiem.

DROGI TATO!  Czy zastanawiałeś się:

- Jak porozumieć się z kimś, kto nie mówi?
- Czy ja mogę się jakoś dogadać z tym maleństwem?
- Czy rodzicielstwo w pierwszym roku życia polega na czymś więcej, niż zmienianie pieluch?
- Czy w rodzicielstwie panuje równouprawnienie?
- Jak się bawić, czyli niezastąpiony tata
- Czy wiesz, że tata może stać się mistrzem zabaw, podczas których  maluszek zanosi się śmiechem?
- Czy wiesz, że jesteś najlepszą na świecie osobą do wspierania rozwoju fizycznego swego dziecka?
- Czy wiesz, że z byciem mentorem dla dziecka nie musisz czekać aż skończy ono kilkanaście lat?
- Zabawowe rodzicielstwo, czyli jak radzić sobie z maluchem bez krzyku.
- Czy wiesz, że zamiast rządzić, możesz wprowadzić do domu ład traktując wszystko, jako zabawę? Dzieci uwielbiają się bawić, a nie ma na świecie lepszego partnera do zabawy niż tata.


Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak to robić, zapraszamy na warsztaty prowadzone przez tatę trójki dzieci.

Zapisy:
warsztatybajarkapoznan@wp.pl

Bilety w cenie 29zł/osoba
 
 

środa, 27 lutego 2013

Masaż Shantala dla niemowląt - kurs w Cafe Bajarka

Masaż Shantala wywodzi się z tradycji indyjskiej, w której technika masażu przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Od stuleci matki masują w ten sposób swoje dzieci od momentu narodzin, do chwili kiedy dzieci opuszczają dom rodzinny.

Ten rodzaj masażu każdy może wykonywać z łatwością, jego technika wykonywania jest stosunkowo prosta do nauczenia.

Masaż Shantala jest rytmiczny, obejmuje całe ciało dziecka. Tą drogą dąży się do zbudowania bliskiego kontaktu z dzieckiem, dając mu odczuć, że jest darzone zaufaniem, w pełni akceptowane. Przez różnego rodzaju ćwiczenia stymuluje się dzieci do tego, aby były aktywne lub spokojne, umiejętnie pobudzane lub wyciszane.

Na warsztaty zapraszam rodziców oczekujących narodzin dziecka, a także rodziców z pociechami.

W czasie spotkań poruszymy także tematykę naturalnego rodzicielstwa, odpowiedniej pielęgnacji, noszenia w chuście czy nosidle miękkim, tworzenia bezpiecznej więzi z dzieckiem, naturalnego pieluszkowania - tematyka zostanie dobrana do zainteresowań rodziców.


CZAS TRWANIA JEDNEGO SPOTKANIA 45 – 60 MINUT

KOSZT KURSU: 135zł / osoba; 190zł / para

I edycja: 14, 21 oraz 28 marca (czwartki), godzina 17:00                         
II edycja: 05, 12 oraz 19 kwietnia (piątki), godzina 11:30
III edycja: 13, 20 oraz 27 kwietnia (soboty), godzina 11:00


Do poczytania o masażu Shantala:

http://www.familijny-fyrtel.pl/masaz_shantala
http://www.dziecipoznan.pl/news-3459-nie_tylko_o_masazu_shantala
http://www.dziecipoznan.pl/news-4084-masaz_shantala_z_indii_do_polski
http://www.dziecipoznan.pl/news-5221-dotyk,_to_pokarm_dla_mozgu!
http://www.dziecipoznan.pl/news-5380-masaz_shantala_dotyk_milosci_dla_twojego_dziecka



niedziela, 24 lutego 2013

Cesarskie Cięcie z Bliska, 09 marca godz. 10:00


To cykliczne spotkania skierowane do tych rodziców, którzy już wiedzą, że ich ciąża będzie ukończona metodą cesarskiego cięcia. Na zajęciach dowiecie się Państwo jak przygotować się do tego wydarzenia, czy możliwa jest obecność osoby towarzyszącej, jak przebiega operacja, jak dbać o ranę po cc oraz jak zapewnić szybki powrót do formy.

Przedstawimy również jakie  emocje  mogą towarzyszyć przed i po zabiegu oraz w jaki sposób zmniejszyć dolegliwości bólowe. Na zajęciach przećwiczymy opiekę nad dzieckiem po powrocie do domu w taki sposób aby nie naruszyć rany. Opowiemy Wam o  masażu Shantala dla niemowląt oraz przeprowadzimy pokaz chustonoszenia. 

Na zajęciach położna odpowie na wszystkie pytania jakie pojawiają się u par przygotowujących się właśnie do cesarskiego cięcia.


Takie warsztaty składają się z 1 spotkania (w sumie około 6 godzin), a kosztują 35 zł od osoby lub 60zł od pary.


Poruszane zagadnienia:


1.      Cięcie cesarskie- aspekty psychologiczne

2.      Przygotowanie do cięcia cesarskiego w szpitalu

- zgoda na wykonanie zabiegu

- obecność osób towarzyszących

- wykonywane badania

- podawane leki

- rodzaje znieczuleń

3.      Przebieg cięcia cesarskiego – na co trzeba być przygotowanym

4.      Ćwiczenia profilaktyczne mięśni dna miednicy

5.      Pierwsze godziny i pierwsze dni po zabiegu

6.      Pierwszy kontakt i kangurowanie

7.      Karmienie piersią po cięciu cesarskim

8.      Powrót do formy po zabiegu- kiedy i jak ćwiczyć

9.      Poród naturalny po cięciu cesarskim

10.    Masaż Shantala – wykład  oraz prezentacja

11.    Kąpiel noworodka

12.    Pokaz chustonoszenia              

 

środa, 20 lutego 2013

Gościnnie w Open Night, ONTV

Dnia 08 lutego Pani Katarzyna Chmielarz gościła Familijny Fyrtel w swoim programie Open Night w poznańskiej telewizji ONTV.

Podczas spotkania miałyśmy okazję opowiedzieć o idei Akademii Świadomej Rodziny FAMILIJNY FYRTEL.

Oto nagranie programu:


wtorek, 19 lutego 2013

Radio Merkury - patronem medialnym Weekendowej Szkoły Rodzenia

Dziś w Radio Merkury można wygrać 2 podwójne zaproszenia do Weekendowej Szkoły Rodzenia.

Jutro w audycji popołudniowej dogrywka - kolejne 2 zaproszenia będą szukały właścicieli.
 
 

środa, 6 lutego 2013

Weekendowa Szkoła Rodzenia


Weekendowa Szkoła Rodzenia to najnowsza propozycja Akademii Świadomej Rodziny FAMILIJNY FYRTEL oraz CAFE BAJARKA w Poznaniu.

Specjalnie dla rodziców, którzy nie mogą korzystać z zajęć w tygodniu zorganizowaliśmy weekendową Szkołę Rodzenia. Jest to przyspieszony kurs składający się z dwóch spotkań w sobotę i niedzielę, podczas których realizujemy pełny program zajęć szkoły rodzenia. Ćwiczenia i wykłady prowadzone przez specjalistów Akademii Świadomej Rodziny FAMILIJNY FYRTEL.

W programie dużo teorii i pra
ktyki m.in. wszystko, co powinniście wiedzieć o porodzie w oparciu o idee porodu aktywnego, techniki łagodzenia bólu, pielęgnacja i karmienie noworodka, nauka masażu Shantala, pokaz chustonoszenia.

Termin zajęć szkoły rodzenia: 23 i 24 lutego 2013 roku
Spotkania odbywają się w godzinach:
Sobota: 9.00-16.00
Niedziela: 9.00-15.30
Opłata: 150zł / para

Jeśli w tygodniu brakuje Ci czasu lub spodziewasz się drugiego dziecka i chcesz odświeżyć wiedzę zapraszamy na nasze dwudniowe zajęcia!