piątek, 31 października 2014

Gorąco polecam lekturę rozmowy z Tomaszem Chodkowskim 

– ekspertem laktacyjnym, prezesem firmy Medela Polska za którą odpowiada od prawie dwudziestu lat, dzięki czemu miał okazję poznać, wielokrotnie słuchać i rozmawiać z najwybitniejszymi naukowcami zajmującymi się mlekiem ludzkim oraz relacjami jakie się tworzą między dzieckiem, a całym światem w trakcie karmienia piersią. Prelegent wielu ogólnopolskich i zagranicznych konferencji dot. karmienia piersią. Prowadzi warsztaty dla profesjonalistów.

środa, 8 października 2014

Uderz w kolkę!


Moje dziecko ma kolkę – jakże często słyszymy to zdanie z ust rodziców niemowląt. Ból odczuwa dziecko, ale często cierpi cała rodzina. Najczęściej późnym popołudniem czy wieczorem maluch zaczyna się napinać, prężyć czy wierzga nóżkami. Zanosi się niemożliwym do ukojenia płaczem. Taka sytuacja trwająca wiele dni czy tygodni potrafi doprowadzić na skraj nerwowego wycieńczenia rodziców i zdezorganizować życie całej rodziny. U cierpiącego ból dziecka niewątpliwie także powoduje dyskomfort.

Pochodzenie kolek jelitowych nie jest do końca jasne. Starsze teorie upatrują winę za jej powstanie w nieprawidłowej technice karmienia. Niektórzy specjaliści stoją na stanowisku, że źródłem kolki jest niedojrzałość układu trawienia czy refluks żołądkowo-przełykowy. Coraz częściej pojawiają się teorie głoszące, że napięcia mają swoje źródło w psychice. Wszak małe dziecko nie potrafi radzić sobie ze stresem, nie wie, jak odreagować i złagodzić powstałe napięcie. Maluch chłonie także wszelkie negatywne emocje swojego rodzica czy opiekuna. Zdarza się, że kolka i bóle jelitowe wywołane są alergią pokarmową. Należy wówczas zadbać o wycofanie szkodliwych produktu(ów) z diety mamy.

Zanim sięgniecie po różne apteczne specyfiki czy herbatki ziołowe, warto wypróbować kilka pozafarmakologicznych metod przynoszenia dziecku ulgi w dolegliwościach kolkowych.

Zaobserwowano, że z powodu kolki zdecydowanie rzadziej cierpią dzieci noszone przez rodziców. Maluchy noszone na rękach lub w chustach poddawane są spontanicznemu, lekkiemu masażowi brzucha. Noszenie, szczególnie w pozycjach, w których brzuszek dziecka ściśle przylega do brzucha dorosłego, pomaga maluszkowi w trawieniu. Dzieci w objęciach dorosłego lub przytroczone do niego chustą łagodniej reagują na bodźce z otaczającego je świata. Tym samym napięcia i stres nie są tak obciążające dla niedojrzałego organizmu małego dziecka.

Szukając ratunku na kolkowe problemy, możecie także zaaplikować dziecku okład z namoczonej (wyżętej) w ciepłej wodzie pieluszki tetrowej.

Innym, bardzo dobrym sposobem jest dotyk Waszych rąk. Niezależnie od pochodzenia kolki i źródeł napięć w okolicy brzuszka możecie masować dziecko. Wykorzystując elementy relaksacyjnego masażu Shantala, nie tylko rozgrzewacie skórę, co w sposób zasadniczy przyczynić się może do ustąpienia kolki, lecz także wpływacie na poprawę trawienia. Odpowiedni dotyk i masaż działa na dziecko uspokajająco oraz odprężająco, zapewnia małemu człowiekowi odpowiednią dawkę bliskości i daje poczucie bezpieczeństwa.

Powodzenia w walce z kolkowym przeciwnikiem!

sobota, 27 września 2014

Ręczny czy elektryczny? Oto jest pytanie!

Podczas rozmów dotyczących karmienia naturalnego, młode mamy oraz panie oczekujące narodziny maluszka, często zadają pytania dotyczące laktatorów. Padają pytania zarówno o rodzaje tego typu urządzeń, jak i ich faktycznej przydatności. Czym kierować się przy wyborze laktatora? Dla kogo lepszy będzie laktator ręczny, a dla kogo elektryczny? Kiedy lepiej zainwestować więcej we własny sprzęt, a kiedy opłaca się laktator wypożyczyć?
Przypomnijmy -  za wytwarzanie i wypływ pokarmu odpowiadają dwa hormony – prolaktyna oraz oksytocyna, które wydzielane są w odpowiedzi na ssanie piersi i drażnienie bodźców czuciowych brodawki. Oczywiście najlepszym sposobem na pobudzenie wydzielania obu hormonów jest ssanie piersi przez dziecko.
Czasem jednak mamy muszą posiłkować się laktatorem, który – niezmiernie co ważne – powinien odwzorowywać ssanie dziecka.

Laktator ręczny


Jeśli nie planujesz szybkiego powrotu do pracy lub na studia po porodzie i wiesz, że większość czasu przez pierwsze 6 miesięcy spędzisz ze swoim maleństwem, to możesz wybrać laktator ręczny. Takie urządzenie stanowi  idealny wybór dla Pań, które rzadko i krótko będą korzystały z laktatora, czyli np. 3 razy w tygodniu. Laktator jest wtedy traktowany jako sprzęt kupiony „na wszelki wypadek” i wiemy, że będziemy korzystać z niego okazjonalnie.
Istnieją takie modele laktatorów ręcznych, które w razie większych problemów i częstszej konieczności korzystania z urządzenia, można rozbudować do wersji bateryjno-sieciowej lub wypożyczyć do nich moduły napędowe. Tym sposobem uzyskujemy laktator elektryczny.

Laktator elektryczny

Laktator elektryczny będzie optymalnym rozwiązaniem dla mam, które zamierzają często i długo odciągać pokarm. Związane to jest z ich aktywnością, czyli np. powrotem do pracy, na studia czy wyjazdami. Laktatory elektryczne będą również bardzo pomocne, jeśli zmagamy się z problemem laktacyjnym, np. nawałem pokarmu lub gdy chcemy zwiększyć produkcję mleka.
Do wyboru są laktatory odwzorowujące ssanie wolne i głębokie oraz posiadające regulację siły ssania, byś mogła czuć się komfortowo podczas odciągania pokarmu. A także laktatory dwufazowe, więc naśladujące naturalny rytm ssania dziecka. Najpierw ssie szybko i płytko, by pobudzić wypływ mleka, a po 2 minutach lub po włączeniu odpowiedniego przycisku przechodzi w ssanie wolne i głębokie. O tym, czy wybrać laktator jedno- czy dwufazowy powinniśmy zdecydować przede wszystkim biorąc pod uwagę swój budżet.

Wśród laktatorów elektrycznych dostępne są urządzenia, którymi można odciągać pokarm z jednej piersi lub z obu jednocześnie.

Czy wiecie jednak, że dzięki odciąganiu z obu piersi jednocześnie można uzyskać więcej pokarmu? Z przeprowadzonych badań wynika, że poprzez odciąganie mleka z obu piersi naraz można otrzymać aż o 18% więcej mleka niż podczas odciągania z jednej piersi naraz. Co więcej – badania Danielle K. Prime udowodniły, że podwójne odciąganie skutkuje nie tylko większą ilością mleka, ale pokarm posiada wyższą wartość energetyczną, co jest szczególnie istotne w przypadku karmienia wcześniaków. Miedzy innymi dlatego tak ważne jest, by w szpitalach znajdowały się laktatory umożliwiające odciąganie pokarmu z obu piersi jednocześnie.

Inwestycja w laktator umożliwiający odciąganie mleka z obu piersi jednocześnie polecana jest szczególnie Paniom, które zamierzają korzystać z laktatora długo i często. Ze względu na swe zalety, podwójne laktatory trzeba polecić również tym mamom, które starają się pobudzić laktację, ponieważ np. zaraz po porodzie nie mogły karmić dziecka lub wystąpiła jakaś przerwa w karmieniu. Oczywiście laktator z dwoma końcówkami może być używany także do odciągania z jednej piersi naraz. Jeśli jednak wiemy, że odciągacz będziemy stosować sporadycznie: kilka razy w miesiącu lub jeszcze rzadziej, to lepiej wybrać tańsze rozwiązanie – laktator ręczny lub pojedynczy laktator elektryczny.
Używanie laktatora z dwoma końcówkami pozwala skrócić czas odciągania pokarmu o połowę. Większość Pań korzysta jednak nadal z laktatorów, które umożliwiają odciąganie pokarmu z jednej piersi naraz. Spowodowane jest to prawdopodobnie tym, że laktatory z dwoma końcówkami są droższe niż elektryczne pojedyncze odciągacze.

Istnieją takie modele laktatorów, które umożliwiają dopasowanie wielkości lejka do wielkości brodawki. Jest to niezwykle ważne, szczególnie dla mam, których brodawki są większe niż standardowe. Bez dobrze dobranego rozmiaru lejka odciąganie może być bolesne, może być przyczyną poranienia brodawek, w końcu zwykle jest odciąganiem nieefektywnym, skutkującym obniżeniem poziomu laktacji.

Podsumowując: decydując się na zakup lub wypożyczenie laktatora, musicie odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

1.     Jak długo i jak często będziesz korzystaćła z laktatora?

2.     Jaka będzie Twoja aktywność w pierwszych miesiącach po urodzeniu dziecka?

3.     Czy preferujesz laktator 1-fazowy czy 2-fazowy?

4.     Ile możesz wydać na zakup urządzenia?

Pamiętajcie, że zakup laktatora możecie odłożyć w czasie i kupić urządzenie po urodzeniu dziecka. Dobrze jednak, jeszcze przed narodzinami malucha, zapoznać się z możliwościami, zaletami czy wadami poszczególnych rodzajów. Tak by, gdy zajdzie potrzeba szybciej podjąć dobrą decyzję o zakupie. Zakup możecie także skonsultować z doradcą laktacyjnym.

środa, 3 września 2014

Karmić, czy nie karmić - oto jest pytanie...


Zdarza się, że młode mamy w trakcie karmienia piersią zachodzą w kolejną ciążę. W tej sytuacji wiele z nich staje przed dylematem – czy dostarczanie naturalnego pokarmu starszemu dziecku nie zaszkodzi dopiero co rozwijającemu się maluchowi? Okazuje się, że poza kilkoma przeciwwskazaniami do karmienia piersią w ciąży, jest ono w pełni bezpieczne dla kobiety i jej pociech.

Obawy matek co do karmienia piersią w ciąży biorą się z faktu, że pobudzenie brodawek w trakcie ssania powoduje wydzielanie się oksytocyny, która może wywoływać skurcze macicy. Nie są one jednak na tyle silne, aby zagrażać dziecku. Podobna dawka tego hormonu wydziela się również podczas stosunku seksualnego, który w czasie ciąży nie jest zabroniony.
Niektóre kobiety martwią się także o to, że hormony ciążowe, takie jak estrogeny, progesteron, relaksyna czy gonadotropina kosmówkowa, które przenikają przez organizm do pokarmu, zaszkodzą karmionemu maluchowi. Jest to jednak ilość tak niewielka, że nie ma powodów do obaw. Natomiast hormony te mają wpływ na mleko, które w okolicach 20 tygodnia ciąży zmienia swój smak – oznacza to, że rozpoczęła się produkcja pokarmu dla młodszej pociechy. W takiej sytuacji zazwyczaj starsze dziecko z własnej inicjatywy rezygnuje z naturalnego karmienia, ponieważ mleko mamy przestaje mu smakować. Jeśli jednak to nie nastąpi, możliwe jest dostarczanie naturalnego pokarmu obu pociechom. Ssanie piersi pobudza jego produkcję, dlatego nie ma powodu, aby martwić się o to, że będzie go za mało. Jedyną osobą, która w tej sytuacji będzie obciążona jest matka, dlatego powinna zadbać o to, aby się zdrowo i regularnie odżywiać tak, aby nie doprowadzić do braku niezbędnych składników odżywczych niebezpiecznego dla rozwoju jeszcze nienarodzonego dziecka.
Według Komitetu Żywienia Człowieka PAN zapotrzebowanie ciężarnych na energię wynosi 2800 kcal na dobę. Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie podaje, że ilość spożywanego białka powinna wzrosnąć o ok. 95 g, w tym 35-50 g pochodzenia zwierzęcego. Natomiast węglowodany powinny stanowić 50-60% pożywienia, czyli 350-420 g na dobę. Tłuszcze należy przyjmować w ilościach ograniczonych – zaleca się, aby nie przekraczały 30% zapotrzebowania na energię, czyli ok. 93 g na dobę.

Istnieją jednak przeciwwskazania do karmienia piersią w ciąży. Jeśli w jego trakcie pojawią się niepokojące oznaki takie jak plamienie, krwawienie, skurcze czy rozwarcie szyjki macicy, należy skonsultować się z lekarzem. Podobnie w przypadku, gdy w pierwszych miesiącach ciąży następuje u kobiety gwałtowny spadek masy ciała. Ryzyko pojawia się również w sytuacji, gdy mama planująca karmienie piersią w ciąży, ma za sobą poronienia albo przedwczesne porody.

Jeśli kobieta jest zdrowa, a ciąża rozwija się prawidłowo, nie ma powodów, aby rezygnować z karmienia starszego dziecka – im dłużej będzie spożywało naturalne mleko matki, tym lepiej dla niego. Dzięki temu będzie mogło zaspokoić także swoje potrzeby emocjonalne i chęć bliskości, co pozwoli zbudować mu poczucie bezpieczeństwa. Karmienie piersią przez dłuższy czas pobudza również zmysły malucha, co ma pozytywny wpływ na jego rozwój psychiczny, dlatego warto kontynuować je również po porodzie. Tym bardziej, że w sytuacji, gdy matka zaczyna karmić młodszą pociechę, starsza może czuć się odrzucona, czego można uniknąć, jeśli zdecydujemy się karmić dwoje dzieci. Istotne jest również to, że chwila bliskości, jaką jest karmienie piersią, wpływa pozytywnie nie tylko na więzi uczuciowe między kobietą a dzieckiem, ale także na zbliżenie emocjonalne między rodzeństwem. Karmienie piersią w ciąży, podobnie jak dzielenie mleka między dwie pociechy, ma również znaczenie czysto praktyczne – zmniejsza prawdopodobieństwo zastojów lub nawału pokarmu.


wtorek, 18 czerwca 2013

Skóra lgnie do skóry...


Pierwsze karmienie noworodka jest elementem kontaktu „skóra do skóry” (ang. skin to skin, STS), zatem najlepiej by odbyło się jeszcze na sali porodowej. Kontakt STS polega na położeniu nagiego noworodka na nagim brzuchu matki, jeszcze bez odcięcia pępowiny i służy nawiązaniu więzi między nimi. Ważne i możliwe jest, by w razie medycznych przeciwwskazań do STS mama-dziecko, to tata kangurował maluszka.
Nieprzerwany, przynajmniej dwugodzinny kontakt mamy z dzieckiem, ma ogromny wpływ na budowanie więzi matki z dzieckiem, a wydzielająca się podczas tego aktu u mamy oksytocyna i prolaktyna odpowiedzialne są za uruchomienie produkcji pokarmu. Reakcje mamy i dziecka uzupełniają się: pod wpływem kontaktu z noworodkiem gruczoły mleczne zaczynają wzmożoną produkcję siary, wydzieliny poprzedzającej pojawienie się mleka. Siara różni się składem od mleka zwiększoną ilością białek, wpływających na rozwój układu pokarmowego dziecka, oraz przeciwciał, stanowiących barierę ochronną przed bakteriami i wirusami.
W kontakcie STS ważne jest nawiązanie przez mamę kontaktu wzrokowego z noworodkiem, oraz dbałość o zapewnienie mu odpowiedniej temperatury ciała przez okrycie go, by nie traciło ciepła. Czynności wykonywane standardowo po porodzie (badanie skali Apgar, odpępowienie), powinny odbywać się bezpośrednio na brzuchu matki, natomiast wykonanie pozostałych czynności takich jak mycie i ubranie dziecka, czy jego ważenie zalecane jest dopiero po zakończeniu dwugodzinnego kontaktu „skóra do skóry”. Pierwszy kontakt oprócz dobroczynnego wpływu na proces laktacji jest kontaktem flory bakteryjnej matki ze skórą noworodka, chroniącym dziecko przed patogennymi szczepami bakterii.
Zdrowy, donoszony noworodek samo odruchowo pełznie w stronę piersi, wykazując gotowość do ssania po kilku do kilkudziesięciu minutach od porodu. Oznaką chęci na pierwszy posiłek jest poszukiwanie źródła pokarmu, otwieranie ust i potrząsanie główką.
Od kwietnia 2011 roku obowiązuje w Polsce standard opieki okołoporodowej, także w zakresie karmienia piersią, mający na celu wdrożenie całego systemu zasad, zapewniającego opiekę okołoporodową na najwyższym poziomie. Zgodnie z założeniami standardu, położna obecna podczas porodu powinna udzielić młodej matce wszelkich porad na temat pierwszych chwil spędzonych z dzieckiem, w tym również zachęcać do rozpoczęcia pierwszego karmienia. Ważne jest, aby personel medyczny pozwolił pozostawać młodej mamie w możliwie bliskim kontakcie z noworodkiem, przy jak najmniejszym udziale obcych rąk: zgodnie ze standardem okołoporodowym, pierwsze porady powinny mieć charakter słowny, a układanie dziecka przy matczynej piersi rękami położnej powinno nastąpić dopiero w sytuacji, kiedy matka nie może poradzić sobie sama.
Dziecko po pierwszym posiłku może być syte nawet przez kolejnych dwanaście godzin. Brak chęci na podjęcie ssania wkrótce po porodzie może być sygnałem choroby dziecka, zatem noworodka, który nie poszukuje piersi należy uważnie obserwować.

Jak postępować po porodzie?

Nie obawiaj się pierwszego kontaktu. Położenie noworodka na Twoim brzuchu pomoże w nawiązaniu silnej więzi między Tobą i dzieckiem.

Jeśli przy porodzie był obecny ojciec, dobrze jeśli będzie z Tobą i noworodkiem przez pierwsze dwie godziny po przyjściu dziecka na świat. Dla niego to także ważny czas budowania więzi z dzieckiem.

Obserwuj uważnie poczynania noworodka na Twoim brzuchu. Wkrótce powinnaś zauważyć, jak potrząsa główką i otwiera usta – to moment, kiedy dziecko instynktownie przygotowuje się do pierwszego posiłku.

Nie broń się przed pierwszym karmieniem – wraz z nim Twój organizm zintensyfikuje proces laktacji, abyś później mogła bez przeszkód karmić dziecko.

Pamiętaj, że pierwsze karmienie siarą jest bardzo ważne. Nawet, jeśli będzie Ci się wydawało że to tylko minimalna ilość siary, noworodek przyjmie wraz z nią niezastąpione przeciwciała.

Pierwszy posiłek, który dziecko otrzyma w ciągu pierwszych dwóch godzin po porodzie może sprawić, że dziecko nie będzie głodne nawet do 12 godzin. Mimo to po 6 godzinach podejmij próbę nakarmienia go.

W razie wątpliwości, nie bój się pytać, masz prawo uzyskać odpowiedź. Obecny przy porodzie personel medyczny oceni stan dziecka, zabezpieczy je przed utratą ciepła, oraz udzieli wskazówek i rozwieje wątpliwości.

czwartek, 6 czerwca 2013

Fajny film wczoraj widziałam...


Dziecię powędrowało spać, a ja zasiadłam przed szklanym ekranem by delektować się produkcją Planete+.
Zaintrygował mnie tytuł programu „Choroby na sprzedaż” i było prawie, jak u Hitchcocka.
Cytuję ze strony Palnate+ „zdaniem autorów dokumentu koncerny farmaceutyczne częściej niż leki sprzedają nam dziś choroby. Przy mniej lub bardziej aktywnym udziale ekspertów oraz służby zdrowia wpaja się nam potrzebę zażywania kolejnych medykamentów, mających kurować fikcyjne przypadłości.”
Pełen opis http://www.planeteplus.pl/dokument-choroby-na-sprzedaz_37305

W filmie podano przykłady koncernów, konkretnych jednostek chorobowych oraz leków czy też „leków”. W sposób klarowny ukazano zależności pomiędzy producentem, a środowiskiem opiniotwórczym. Lekarze czerpią wiedzę z pism branżowych, za którymi stoją giganci farmaceutyczni, a zatem mają niesamowity wpływ na lekarza i na to, jaką chorobę ów w nas odkryje, jakie leki zapisze.

W sumie nie nowina...
Przecież w każdej dziedzinie naszego życia jest podobnie. Producenci soków przekonują nas, że soki pić powinniśmy; wytwórcy jogurtów argumentują, że ich produkty pomogą nam utrzymać/odzyskać dobrą formę, producenci zabawek zapewniają, że kupując ich wyroby zapewnimy naszemu dziecku najlepszy rozwój na wszystkich możliwych płaszczyznach etc. etc.
Jednak chyba nic tak nie bulwersuje, jak żerowanie na naszym zdrowiu, poprzez nieuczciwe praktyki.
Pozwolę sobie stwierdzić, że z producentami preparatów mlekozastępczych jest dokładnie tak, jak z producentami farmaceutyków.

Rozporządzenie z dnia 29 mara 2013 roku podaje między innymi: "żaden preparat zastępujący mleko kobiece nie posiada identycznych właściwości co mleko kobiece, dlatego sformułowania takie jak: naturalny, fizjologiczny, inspirowany mlekiem matki, humanizowany, umatczyniony, bliski lub najbliższy mleku matki, wzorowany na mleku matki mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd konsumenta, sugerując równoważność (lub podobieństwo) preparatu mlekozastępczego z mlekiem kobiecym i karmieniem naturalnym."
http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=739&ml=pl&mi=739&mx=0&ma=31740

W myśl tego zapisu, firmy umieściły na swoich portalach formułki, że najlepsze dla dziecka jest mleko mamy. Jednocześnie jednak używają w reklamie sztucznego mleka zwrotów „inspirowany mlekiem matki” czy „zbliżone składem do pokarmu kobiecego". Czyż nie zakrawa to na kpinę?
Idąc dalej pytam, dlaczego pozwala się, by sponsorami wszelkiej maści wydarzeń pro zdrowotnych, adresowanych do rodziców/opiekunów oraz personelu medycznego, były koncerny wytwarzające sztuczne mleko? Dlaczego na tematy związane z wpływem sztucznego mleka na rozwój i zdrowie niemowląt/noworodków, wypowiadają się profesorowie i inne sławy medyczne, będące na garnuszku producentów takiego produktu?
Zważmy, że wielu firmom zależy na tym, byśmy , jako mamy i ojcowie, postrzegali karmienie piersią, jako rzecz trudną, mogącą powodować komplikacje. Mam tu na myśli nie tylko wspomnianych wyżej producentów preparatów melkozastępczych. W ławce z nimi zasiadają producenci smoczków, butelek, sterylizatorów i innych akcesoriów wykorzystywanych do sztucznego karmienia. Mało tego, posadziłabym w ławce tuż obok producentów zabawek. Przecież każda "porządna" lalka-dziecko lub lalka-mama wyposażona jest w smoczek, butelkę...
A skoro może być trudno karmić dzicko piersią, zatem gdy się poddam, a nawet gdy nie spróbuję naturalnego karmienia, nic złego się nie stanie.
Nie mamy też skąd czerpać wzorców. W naszym otoczeniu nie spotykaliśmy mam karmiących dziecko piersią, nasze mamy także niezmiernie często sięgały po sztuczne mleko, w końcu bawiłyśmy się w bycie mamą i karmiłyśmy nasze dzieci-lalki używając butelki.

Ale to temat rzeka...miejsca nie starczy na kolejne przykłady, argumenty. Czuję, że nie wyczerpałam tematu, a jedynie go zasygnalizowałam i na pewno do niego wrócę.

Fajny film widziałam, bo skłania do szerszego spojrzenia i reflesji, do uzmysłowienia sobie, że warto starać się być świadomym konsumentem. Egoistycznym też – dbajmy o sobie i swoich bliskich.

 

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Oczy Szeroko Otwarte


Szarość za oknem skłoniła mnie do sięgnięcia po telefon i obdzwonienia szkół rodzenia w Poznaniu i najbliższej okolicy – tak w promieniu 25 km od miasta. No dobrze, nie tylko szarość była źródłem tego pomysłu. U zarania stoi także wieść gminna głosząca, że młodzi rodzice oczekujący narodzin dziecka podchodzą dość sceptycznie do dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą szkoła rodzenia. Wiele par, z którymi rozmawiałam twierdziło, że kurs w szkole rodzenia tak na prawdę ich wiedzy na temat porodu nie poszerzył. Nie zwiększyła się ich świadomość, umiejętności, a to co działo się podczas porodu było zaskoczeniem. Krótko mówiąc, wszystko poszło inaczej niż chcieli i planowali.

Złapałam więc za telefon i popytałam o ceny, poruszane na zajęciach zagadnienia, osoby prowadzące, liczbę godzin i inne przydatne wiadomości. Nie we wszystkich szkołach przekazuje się dzwoniącym, czyli potencjalnym klientom, informacje o planie zajęć. A przecież między innymi na tej podstawie podejmujemy (a na pewno powinniśmy) decyzję o wyborze szkoły rodzenia.

Wszystkie uzyskane informacje skrzętnie zanotowałam. Nad filiżanką kawy poddałam je analizie. Doszłam do wniosku, że generalnie szkoły dzielą się na prowadzone przez aktywne (związane z konkretną placówką) położne oraz osoby nie związane z żadną z porodówek. Te pierwsze, zdecydowanie skupiają się na opisie przebiegu porodu fizjologicznego oraz przygotowaniu rodziców do pielęgnacji niemowlęcia. Drugi typ szkół zdaje się przyczyniać do powstania grupy tzw. trudnych pacjentek / pacjentów ;)
A to poprzez działalność wywrotową polegającą na uświadomieniu mamom i tatom, o przysługujących im w szpitalu prawach. Na palcach jednej ręki można policzyć szkoły rodzenia informujące o wynalazku, jakim jest dokument „Standardy postępowania oraz procedury medyczne przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem” (http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_opiek_24092010.pdf)

Gorąco polecam lekturę standardów. Dowiecie się tu, o wszystkim co może okazać się pomocne podczas pobytu w szpitalu przed, w trakcie i po porodzie. Znajdziecie tu także informacje o wizytach położnej środowiskowej, listę badań, które należy wykonać w trakcie trwania ciąży. Czytając ten dokument, na pewno zauważycie, jak wiele leży w rękach rodzącej i osoby jej towarzyszącej. Warto, a nawet trzeba, sporządzić swój własny plan porodu oraz opieki prenatalnej, które zostaną włączone do dokumentacji medycznej.  Często bowiem niezadowolenie rodziców z przebiegu porodu czy niepochlebne opinie o szpitalach, mają swoje źródło w braku znajomości praw pacjenta. Dajemy się podporządkować, a później żałujemy, czujemy niesmak i rozczarowanie.

Do planu porodu możesz wpisać właściwie wszystko: pozycję, którą chcesz przyjąć podczas danej fazy porodu, sposoby łagodzenia bólu, brak zgody na dokarmianie czy podanie dziecku smoczka.

Personelowi może być to nie w smak, ale MUSI  to zaakceptować i stosować się do Twoich reguł gry. Ważne jest, by plan miał formę pisemną – tylko wówczas stanowi wiążący dokument.

Pamiętaj, że „Standardy...” dotyczą JEDYNIE porodu fizjologicznego. Tak więc decydując się na podanie jakiegokolwiek środka znieczulającego, godząc się na nacięcie krocza itp. automatycznie Twój poród przestaje być fizjologiczny i standardy nie mają zastosowania.

Warto zatem poświęcić trochę czasu na wyszukanie szkoły rodzenia czy kursów bądź warsztatów, które przygotują Cię i osobę Ci towarzyszącą do w pełni  świadomego porodu i rodzicielstwa. Kierujcie się nie tylko ceną, czy nazwiskiem osoby prowadzącej, ale i treścią oraz rzetelnością przekazywanych Wam informacji.

Miejcie oczy szeroko otwarte :)